Recenzje

Na tej stronie zebrałem fragmenty recenzji moich powieści i dramatów – to te momenty, w których krytycy i czytelnicy próbują rozebrać moją wyobraźnię na części pierwsze. Wiem, że tekst w rękach czytelnika staje się bytem niezależnym, dlatego z wielką ciekawością (a czasem i lekkim drżeniem serca) śledzę, jak moje „pęknięcia i przemilczenia” rezonują w cudzych głowach. 

Dla autora każda recenzja to nie tylko cenny głos w dyskusji, ale też najlepsze paliwo do dalszego pisania (lub – w gorsze dni – doskonały powód, by jeszcze raz przemeblować regał z książkami). Znajdziesz tu głosy, które trafiają w samo sedno moich intencji, oraz takie, które odkryły w moich dramatach warstwy, o których istnieniu sam nie miałem pojęcia. Zapraszam Cię do lektury tych interpretacyjnych starć – niech będą dla Ciebie drogowskazem, zanim sam zdecydujesz się wejść w świat „Nieba 1989” czy moich najnowszych sztuk.

Opisy sztuk znajdują się w zakładce TWÓRCZOŚĆ (na górze).

POWIEŚĆ NIEBO 1989 - WYBRANE RECENZJE

 

[E.T.] MAGAZYN LITERACKI „KSIĄŻKI” nr 7/2019 (wydanie papierowe)

Przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych w Polsce to szczególny okres – upadku komunizmu i związane z tym zmiany polityki, gospodarki, obyczajowości. W bardzo ciekawy sposób zaprezentował to w swojej debiutanckiej powieści Marcin Teodorczyk, rocznik 1980. Akcję powieści umieścił w Niebie – małej miejscowości, w której „było wszystko jak gdzie indziej, tylko takie prawie”. Nie ma tu wielkiej polityki, są codzienne sprawy. W starciu z kapitalizmem jedni odnosili sukcesy, drudzy porażki. Na fali przemian skorzystał najbardziej Roman, który rozkręcił zakład stolarski, a jego domeną jest symbol PRL-owskiego stylu wykończenia wnętrz, czyli boazeria. Jego żona jest też obrotna, otwiera w Niebie spożywczak. A odkąd pojawiło się w ich domu video, świat ulega całkowitej przemianie. Jego najmłodszy brat – Andrzej – też ma lepiej, jeździ do Niemiec (…). Tylko Zbyszek, drugi z braci, tkwi w marazmie, jest pozbawiony chęci do działania, stacza się, pije z Tatkiem, który nie otrząsnął się z wojennej traumy. Miastowa żona Zbyszka bierze sprawy w swoje ręce, wyrywa się z Nieba  i idzie na studia. Co warte podkreślenia, kobiety w tej powieści są bardzo przedsiębiorcze, odważne (…). Na przykładzie jednej rodziny z małej miejscowości, gdzieś w województwie zielonogórskim, autor kreśli ironicznie smutną opowieść o czasie przemian – i kraju, i jego mieszkańców – odmalowuje barwny obraz kształtowania nowego systemu wartości oraz nowego stylu życia. Doskonała proza.

 

RAFAŁ PIKUŁA, DYSKRETNY UROK TRANSFORMACJI, „TYGODNIK PRZEGLĄD”, NR 35(1025)/2019

O kasetowym biznesie pisze Marcin Teodorczyk w „Niebie 1989”. Akcja dzieje się w prowincjonalnej miejscowości Niebo w Lubuskiem w ciągu jednego roku. Transformacja w powieści Teodorczyka to czas, kiedy dla jednych świat się kończy, a dla drugich zaczyna.  (…) Rok 1989 dla mieszkańców Nieba jest czasem szczególnym. Chociaż na horyzoncie majaczy drożyzna w sklepach, inflacja, bezrobocie, większość wierzy, że kapitalizm jest szansą. (…) Ci, którym się uda – jak Kaśka z Romkiem – zbudują ciepłą przystań i staną się nową grupą społeczną, przedsiębiorcami. Reszta dostanie nowe bankntoty i stare rozczarowania. „Ma być jak na Zachodzie”, mówi jeden z bohaterów „Nieba”, a Zachód to przede wszystkim Niemcy, tak blisko geograficznie i tak daleko mentalnie. (…)

Marcin Teodorczyk, rocznik 1980, może sporo pamiętać z epoki przełomu. Jego wspomnienia są jednak filtrowane przez dziecięcą perspektywę. Dlatego „Niebo 1989” jest utrzymane w tonie pogodnej nadziei, w końcu to czas przejścia od brązów i szarości do krzykliwych kolorów, nowych zapachów i doznań. To wspomnienia 10-latka, który czuje bardziej smaki i zapachy niż Wielką Politykę. Książka jest napisana więc z lekkością i humorem, nawet dramaty rodzinne rozwiązują się jakby same. To inny obraz niż dokumentalne zapiski reporterów, pełne gorzkich refleksji o tym, że oczekiwane zmiany przyniosły upokorzenie, a wolność zabiła równość i braterstwo. (…)

https://www.tygodnikprzeglad.pl/dyskretny-urok-transformacji/

 

WOJCIECH SZOT, KRYTYK LITERACKI, AUTOR STRONY „ZDANIEM SZOTA”

To bardzo sprawnie napisana, wciągająca i ironicznie smutna opowieść o polskich przemianach widzianych z perspektywy Nieba. Nieba w województwie zielonogórskim. Gdy Romek kupi video, jego świat - przynajmniej ten erotyczny - ulegnie całkowitej zmianie. Kaśka otworzy spożywczak i knajpę, Romek będzie rozwijał swój stolarski biznes, bo każdy chce mieć boazerię jak „W labiryncie”. Hanka idzie na studia dzięki pomocy kierownika, poznaje Marka, który będzie pewnie dużo lepszym ojcem niż Zbyszek, któremu Jadźka zawróciła w głowie. Nawet Andrzejkowi będzie lepiej, bo w końcu może wyjeżdżać do Niemiec. Ludzie z Nieba są bohaterami bardzo prawdziwymi i może trochę mnie martwi fakt, że Teodorczyk bardzo wierzy w to, że każdemu w końcu będzie dobrze i nie chce pozbawiać ich nadziei, ale w 1989 roku jeszcze niewiele osób wiedziało, że Polskę czekają lata raczej chude. Dla niewielu tłuste.

Sięgnijcie po „Niebo 1989”, bo książek o przełomie jest już sporo, ale tu znajdziecie różnorodność perspektyw, przemyślaną konstrukcję i sprawny język. Rzadko czyta się tak udane debiuty prozatorskie.

https://zdaniemszota.pl/2530-marcin-teodorczyk-niebo-1989

 

MICHAŁ PABIAN, KRYTYK LITERACKI, „CZYTACZ SZPERACZ”

Udany bardzo debiut! Z radością taką zostałem po lekturze, bo w modnym temacie transformacji i łapaniu się tematyki marzeń o dobrobycie „powykładało się” kilka przeczytanych już przeze mnie narracji. A „Niebo 1989” postawię sobie zaraz, gdy jeszcze skończę wynotowanie obok ulubionej i zaczytanej Anny Cieplak - „Lat powyżej zera”. Teodorczykowi udała się ta opowieść, bo postawił nie na publicystykę czy infantylny dowcip, ale na precyzyjną konstrukcję i logiczne tworzenie bohaterów. Przeważają portrety, błyski mikrospołeczności, a nie językowe szarże i pretensjonalne tezy o porzuceniu, trudach, o tym, że „życie to takie jest”. Da się w takim razie pisać sprawnie, broniąc bohaterów (lubię te zabiegi, są gotowym materiałem na teatralne wprawki), nie oddając się klimatowi banału. Prostota bohaterów nie oznacza dla Teodorczyka rezygnacji z „małej magiczności”. Przy lekturze przypomniały mi się kurioza, jakie czytałem o „próbie zrozumienia człowieka w wyzwaniu konsumpcjonizmu”. W tej powieści i kompozycja, i prawdopodobieństwo języków bohaterów jest literacko dobre, wyważone i przemyślane. A i momenty wzruszenia miałem, gdy nie chciałem odbierać pewności marzeń Romkowi, Hance, choć przecież ich słowa i wizje tak naiwne, tak jasne, że katastroficzne. Jest jakaś autorska skromność w tym pisaniu, może nawet nieśmiałość. I pasuje to do udanego debiutu.

http://picdeer.org/czytacz_szperacz

SŁUCHOWISKO NIE-MIEJSCE

 

PROF. JACEK KOPCIŃSKI, Instytut Badań Literackich PAN, Kierownik Katedry Badań nad Teatrem i Filmem UKSW

Ten dramat ma kształt radiowego reportażu i rzeczywiści jest dokumentem – dokumentem tego, co się stało z Polakami w czasach późnej nowoczesności… „Nikt tu nie chce, bym była sobą. Każdy chce, żebym była gorsza. Płacą mi za to, wymagają, ale dobrze płacą i zwykle uczciwie” – mówi bohaterka „Nie-miejsca”, wnuczka Polaków wywiezionych w czasie wojny do Kazachstanu. Ta młoda kobieta w sercu i umyśle przechowała Polskę, której już nie ma, i nie może się z tym pogodzić. Dlatego opowiada o swojej miłości do ojczyzny i o upokorzeniu, jakiego doznała od rodaków, którzy nie znają swojej historii, tradycji, kultury, ale zawsze gotowi są zamanifestować swoja wyższość. Dobrze, że jej delikatny, wcale nie napastliwy głos usłyszeliśmy właśnie 11 listopada, kiedy celebrujemy nasz patriotyzm. Na rachunek sumienia nigdy nie jest za późno.

https://www.polskieradio.pl/9/201/Artykul/2215304,Znamy-laureatow-konkursu-radiowej-Trojki-Nasluchiwanie-Niepodleglosc-na-dramat-radiowy

 

DR JANUSZ ŁASTOWIECKI, Zakład Teorii Literatury i Krytyki Literackiej, Instytut Filologii Polskiej Uniwersytet Zielonogórski, kierownik literacki Teatru Lubuskiego

W świecie, gdzie zewsząd słychać: „jesteś już? mogę mówić?!”, gdzie milczenie kojarzy nam się ze wstydem. a nieustanne mówienie zapomniało o tym, kto słucha. Krzyczą do nas plakaty bardziej kolorowe niż kolor. „Bodziec-reakcja” to mechanizm, który cały czas niezawodnie działa. To tak, jakby uczyć dziecka posłuszeństwa poprzez nieustanne klapsy - i w ten sposób pokazywać raczej swoją bezsilność niż rację. Czy musimy się czuć jak Anna Katarzyna, wnuczka Polki zesłanej do Kazachstanu - bohaterka utworu Marcina Teodorczyka "Nie-miejsce"? Nie mogąc się bronić przed napierającą falą polskiego hejtu, stekiem pytań, kobieta przestaje słuchać i ucieka do chabrów i maków, czyli do opowieści o Polsce, którą snuła jej babcia. Wybiera fikcję, nie rzeczywistość, ale to nie przywróci jej ojczyzny. (…) Marcin Teodorczyk w tekście „Nie-miejsce” wywołuje głos jednostkowego sumienia ekspatriantki Anny-Katarzyny i konfrontuje je z polskofonicznym chórem, uobecniającym rodzimy postkolonializm. Ciekaw jestem dalszej, radiowej drogi Teodorczyka.

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/275711,druk.html

 

POLSKIE RADIO

„Zawsze będę obca u siebie w domu” – mówi Anna Katarzyna, repatriantka z Kazachstanu, bohaterka słuchowiska „Nie-miejsce”. Przyjechała do Polski razem z synem i innymi repatriantami w 2017 roku. Stało się to możliwe dzięki nowelizacji ustawy o repatriacji ułatwiającej potomkom Polaków wysiedlonym w czasie wojny na Wschód powrót do ojczyzny. Bohaterka zderza się z współczesną Polską, jakiej nie znała z opowieści babci. Przeżywa rozczarowanie, zderza się z kompleksami Polaków i dziwi się, że Polska, która była największym marzeniem jej rodziny, jest zupełnie innym światem. Tytułowe „Nie-miejsce” to przestrzeń mentalna każdego z nas – będących u siebie od urodzenia czy z wyboru, a czujących się często jak wśród obcych. Losy Anny Katarzyny prowokują pytania o to, czym jest polska tożsamość, kto może być Polką i Polakiem oraz kto przyznaje sobie prawo, by o tym decydować.

https://www.polskieradio.pl/357/6991/Artykul/2212441

DRAMAT JANEK (BLACKPINK), RECENZJE SPEKTAKLI OPARTYCH O TEKST: TAK SOBIE W KOSMOSIE PŁYWAM ORAZ H

 

TAK SOBIE W KOSMOSIE PŁYWAM

 

PROF. JULIUSZ TYSZKA, CZASEM SIĘ WZRUSZAM, TEATRALNY.PL

Czasem się wzruszam w teatrze, ostatnio trochę mniej. Tym razem jednak mnie trafiło. I to niekoniecznie dlatego, że sam jestem ojcem starszego nastolatka, który, gdy był młodszym nastolatkiem, nie raz, nie dwa doświadczył przemocy, głównie ze strony dorosłych reprezentujących różne instytucje, przede wszystkim szkołę. Łzy w moich oczach pojawiły się, kiedy usłyszałem i zobaczyłem na scenie historię Janka – klasowej ofiary, napisaną przez Marcina Teodorczyka, opartą jednak na brutalnych, nagich faktach z życia. Janek w pożegnalnym liście stwierdza po prostu, że nie wytrzyma jeszcze dwóch lat w gimnazjum – to ponad jego siły. I wiesza się na sznurowadłach.
(…) Po jakimś czasie, patrząc na scenę okiem już nie całkiem wilgotnym, stwierdziłem, że wielką zasługą realizatorów przedstawienia Tak sobie w kosmosie pływam w poznańskim Teatrze Nowym (myślę tu przede wszystkim o reżyserce, Dorocie Abbe) jest to, że pozwolili trzem tragicznym historiom po prostu wybrzmieć, nie wspomagając owego wybrzmienia inscenizacyjnymi podpórkami. A jeśli takowe już się pojawiały, były dozowane z umiarem, skromnie i sensownie. (…)

https://teatralny.pl/recenzje/czasem-sie-wzruszam,3376.html

 

WIKTORIA TABAK, W ZAKAMARKACH, E-TEATR.PL

Historię nieheteronormatywnego Janka (Dariusz Pieróg), który z powodu swojej orientacji seksualnej był wyszydzany oraz bity przez rówieśników i w końcu zdecydował się popełnić samobójstwo, poznajemy zarówno dzięki narracji pogrążonej w żałobie matki (w tej roli Małgorzata Łodej-Stachowiak), jak i komentarzom samego Janka, a właściwie – jego ducha. Dzięki połączeniu tych dwóch perspektyw uzyskujemy wgląd w skomplikowaną relację między rodzicem a nastolatkiem, u podłoża której leżą niemoc, brak zrozumienia czy obustronne emocjonalne deficyty. Figura matki powraca zresztą w dwóch kolejnych sekwencjach traktujących o transpłciowym Wiktorze (Dawid Ptak), który także popełnił samobójstwo i o instagramowej blogerce K (Małgorzata Walenda) cierpiącej na zaburzenia osobowości typu borderline. Za każdym razem jest to matka z całych sił walcząca o swojego syna albo córkę z kolejnymi lekarzami, nietrafionymi diagnozami czy nieobecnymi ojcami. (…)

https://e-teatr.pl/w-zakamarkach-22673

 

MONIKA NAWROCKA-LEŚNIJ, JUTRO SIĘ ZABIJĘ, KULTURA.POZNAN.PL

To, co zobaczyłam w sobotę na Scenie Nowej, jest teatralną refleksją nad współczesnymi samotnymi, nad młodymi dorosłymi w kryzysie, którzy wołają o pomoc. A przecież nie są sami. Wielu czuje się podobnie źle. Nasza w tym rola - nie dorosłych, nie niedorosłych, lecz ludzi, żeby nie odwracać się do nich plecami, by reagować, by wyrazić zgodę na odmienność, a niezgodę na próby jakiejkolwiek przemocy. Abbe – bardzo dobrze znana poznaniakom ze swojej aktywności z Grupą Teatralną Wikingowie, po raz kolejny podejmuje nienachalnie bardzo ważny społeczny temat. Doroto, nie przestawaj! Bo dzięki Tobie na pewno nie jeden młodszy i nie jeden starszy widz zastanowi się nad relacjami, jakie buduje z innymi. Nad tym, czy ktoś go czasem nie potrzebuje. Nadstawi ucha, wytęży wzrok...

https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/news/spektakle,c,4/jutro-sie-zabije,170004.html

 

H

 

STANISŁAW GODLEWSKI, „NASZA KLASA”, „DIALOG. MIESIĘCZNIK POŚWIĘCONY DRAMATURGII WSPÓŁCZESNEJ”

Historia jest dosyć prosta – Franek (Michał Kurek oraz Olaf Przybytniak, tancerz, który swoim ruchem dopełnia postać bohatera) popełnił samobójstwo. Kaśka (Angelika Mierzwa) była jego przyjaciółką, teraz jest dziennikarką, która ma zrobić reportaż o samobójstwie kolejnego nastolatka. Obok nich pojawia się jeszcze Dziewczyna (Julia Korbańska, także tancerka), która obserwuje działania bohaterów, czasem dopełniając je tańcem lub ruchem, ale nigdy nie ingerując bezpośrednio w akcję. Performerzy wymieniają się rolami, do niektórych działań angażują widzów. Integralną częścią spektaklu jest przestrzeń wirtualna, bohaterowie korzystają z różnych popularnych społecznościowych aplikacji, wrzucają do sieci zdjęcia i filmiki. Aktorzy robią to na scenie, a ponieważ ekrany ich telefonów wyświetlane są na ścianie – treści, które sobie wysyłają można obserwować w czasie rzeczywistym.

T o ciąg scenek: Franek i Kaśka wspólnie się bawią, wrzucają na TikToka śmieszne filmiki, potem obserwują jakie są na niego reakcje („ciota”, „pedalski ryj”). Franek próbuje rozmawiać z Panią Pedagog, która stara się pomóc, ale niewiele może i niewiele rozumie. Franek powraca jako duch i obserwuje reakcje na swoją śmierć – mamę udzielającą wywiadu w telewizji; ludzi, którzy rzucają komentarze w stylu „dobrze, że zdechł”. Opowiada o tym co czuł przed śmiercią, co napisał w liście pożegnalnym. Przedstawienie kończy się monologiem Kaśki, która opowiada jak mogłoby być – Franek żyłby dalej jako zwyczajny nastolatek, ze wzlotami i upadkami w swoim życiu, z momentami wspaniałymi i żenującymi, skończyłby szkołę i ruszył w świat, nie wyróżniając się bardzo z tłumu innych absolwentów.

https://www.dialog-pismo.pl/przedstawienia/nasza-klasa

 

AGATA SIWIAK, „TO ONE SĄ PRZYSZŁOŚCIĄ”, „DIDASKALIA. GAZETA TEATRALNA”

Spektakl oglądam w jednej z prywatnych poznańskich szkół. Razem z publicznością składającą się z ósmoklasistów wchodzimy do obszernej sali dydaktycznej i siadamy na rozstawionych dokoła ławkach. W środku tej przestrzeni stoi wykonana ze sklejki skrzynia. W sali są także kobiety z grona pedagogicznego, które pomagają zajmować nam miejsca. Siedzimy mocno ściśnięci. W pewnym momencie jedna z pedagożek mówi: „Proszę o spokój, artyści zaraz zaczynają spektakl”. W tle rozbrzmiewa trawestacja motywu ze Śmierci i dziewczyny Franza Schuberta (autorem audiosfery spektaklu jest Przemysław Degórski). W skrzyni otwierają się boczne i górne klapy i wychodzą z niej chłopak (Olaf Przybytniak) i dziewczyna (Julia Korbańska), którzy wykonują na skrzyni i wokół niej choreografię o neoklasycznym charakterze. Według scenariusza tancerz jest alter ego Franka – bohatera spektaklu, dziewczyna najwyraźniej symbolizuje śmierć. Ta poetycka, można by rzec kunsztowna scena jest wstępem do bardzo dynamicznego teatru zmontowanego niczym teledysk, którego rytm wyznacza internetowy soundscape oraz materiały wideo nakręcone w aplikacji TikTok (autorami wideo jest duet Ośko/Bogunia). Tekst jest oparty na reportażu, na improwizacjach performerów grających w spektaklu i uzupełniony fragmentami tekstu Marcina Teodorczyka BlackPink o historii Dominika Szymańskiego.

https://didaskalia.pl/pl/artykul/one-i-oni-sa-przyszloscia

 

 

 

 

DRAMAT SENS ŻYCIA WEDŁUG LOLI

 

Laudacja

Autor w błyskotliwy sposób, ukazując perspektywę zwierzęcia, otwiera dyskusję na temat relacji człowieka i psa. Sztuka w poważny, ale nie pozbawiony humoru sposób, pokazuje, w jaki sposób można odpowiedzialnie budować relacje ze zwierzętami domowymi i jak w tych relacjach wyjść poza ludzką perspektywę, dążąc do uwzględnienia zwierzęcego punktu widzenia. Tekst stawia pytania o wolność w kontekście udomowienia żywej istoty oraz pozwala przyjrzeć się zarówno potrzebom zwierząt, jak i człowieka, pytając kto od kogo może się uczyć i kto tak naprawdę w tej relacji podejmuje decyzje. I choć może się to wydawać utopijne czy karkołomne, lektura „SENSU ŻYCIA WEDŁUG LOLI” ma szansę coś zmienić, pozwalając, by zwierzęta, jako istoty czujące i myślące, weszły na scenę i pozwoliły nam spojrzeć na świat ludzkich spraw ze świeżością i dystansem. „SENS ŻYCIA WEDŁUG LOLI” uczy, jak być w pełni – tu i teraz – z istotami, które nawet doświadczając słabszych ludzkich stron, pozostają nam oddane. Tekst Marcina Teodorczyka to propozycja atrakcyjna, o wysokim potencjale performatywnym.

(…) „SENS ŻYCIA WEDŁUG LOLI” to opowieści o relacji człowieka z nie-człowiekiem. W każdej z tych sztuk osoby autorskie oddają sprawczość oraz głos tym, którzy w realnym świecie niewiele mogą powiedzieć: przedmiotowi i zwierzętom. Dzięki temu zabiegowi odbiorcy zyskują szansę przyjrzenia się człowiekowi z niecodziennej perspektywy.

https://csdpoznan.pl/aktualnosci/rozstrzygniecie-35-konkursu-na-sztuke-teatralna-dla-dzieci-i-mlodziezy

DRAMAT TRANSMUTACJA W DOLNEJ ŚWIADOMOŚCI 

 

Uzasadnienie Jury:

MARCINOWI TEODORCZYKOWI za jednoaktówkę
pt. TRANSMUTACJA W DOLNEJ ŚWIADOMOŚCI
(CZYLI RZECZYWISTOŚĆ JAKO BŁĄD FORMATOWANIA)
.

Dramat ten ujął nas umiejętnym wykorzystaniem tradycji mistrza Czystej Formy, surrealistycznym humorem, grami słów, wyczuciem sceny, nieszablonową kompozycją, a jednocześnie poruszaniem ważnych współczesnych tematów. Ze strony redakcji półrocznika pt. „Witkacy! Czyste dusze w niemytej formie”, wydawanego przez Instytut Witkacego, mamy już zapowiedź opublikowania tej jednoaktówki w kolejnym (19.) numerze w 2026 roku.

https://stenkrakow.pl/aktualnosci/werdykt-konkursu/ 

DRAMAT PAPIER, KAMIEŃ, NOŻYCE

 

Laudacja

„Tymczasem my największe dobra zawdzięczamy szaleństwu, które co prawda bóg nam zsyłać raczy”

Takim mottem z Fajdrosa Platona opatrzył Marcin Teodorczyk swoją sztukę „Papier, kamień, nożyce”, czujemy się zatem bezpieczni, kiedy zaczynamy czytać i wyobrażać sobie zaproponowany przez autora przewrotny teatr – pole gry. Ale to pole nie jest wcale bezpieczne. Możemy wprawdzie grać w berka, ciuciubabkę, ruletkę, w Minecrafta, kulki albo zbijaka, poruszając się po znanych z dzieciństwa szlakach. Ale stawką w grze jest życie.
W Fajdrosie Sokrates używa metafory rydwanu ciągniętego przez dwa konie. Jeden symbolizuje szaleństwo, a drugi rozum. Rydwan to dusza.
Julia szesnastoletnia bohaterka jest rozdarta między szaleństwem a wolą życia, między depresją i próbami samobójczymi a pragnieniem zapanowania nad chorobą.
W świetle tego, co wiemy dziś o problemach psychiatrii dziecięcej autor ma odwagę stanąć oko w oko z chorobą psychiczną nastolatki. Z bezradnością rodziny i systemu. Pokazuje też, jak łatwo jest znaleźć się na krawędzi – wystarczy zestaw kilku czynników, zbiegów okoliczności: na przykład poczucie obcości w nielubianej szkole, trudności w nauce, odrzucenie przez jednego z rodziców – wydają się wystarczające, by młody człowiek przestał chcieć żyć. Ale nie chodzi o stawianie diagnoz, raczej o przyglądanie się emocjom, które spadają jak tsunami na bardzo młodą osobą. Jak sobie z nimi poradzić? Z gniewem, z rozpaczą, smutkiem, poczuciem winy, brakiem motywacji? Młodzi ludzie wydają się w świecie Teodorczyka nie mieć narzędzi, żeby te emocje kontrolować. Próbują więc przejąć kontrolę nad otoczeniem, stosują manipulację, szantaż emocjonalny, żeby z rozpaczy i bezradności odzyskać sprawczości, nieświadomie raniąc bliskich. Nic nie pomaga. Tekst Teodorczyka buduje realną samotność, brak wspierającego otoczenia szkoły, brak więzi z rówieśnikami, na naszych oczach nastolatka i jej matka osuwają się w chaos, który je pochłania. Życie bohaterki przestaje przypominać życie. Nie ma w nim radości, planów, przyjaciół, miłości, zabawy. Choroba odbiera wszystkie przywileje młodości.
Kolejne sceny przenoszą nas na kolejne piętra gry, nowe strategie, role, zwycięstwa i porażki, jawne i ukryte reguły, nowe pozycje, przewagi, negocjacje, manipulacje. Nie wiemy, kto jest Mistrzem Gry. Czy to – jak chce Platon – „szaleństwo zsyłane przez bogów”, czy systemowe zaniedbanie, kto jest odpowiedzialny za pozostawienie dzieci i ich rodzin samych sobie, gdzie są bezpieczne narzędzia, które dojrzałe społeczeństwo obywatelskie powinno wypracować dla ochrony młodego pokolenia? Co im możemy zaoferować? Dlaczego nie potrafimy ich uratować? Dzięki Marcinowi Teodorczykowi zostajemy z fundamentalnymi pytaniami, które powinny niepokoić nas tak długo, dopóki nie znajdziemy odpowiedzi i rozwiązań. Zostajemy skonfrontowani z naszą bezradnością, a może z unikaniem patrzenia tam, gdzie patrzeć powinniśmy. Tam, gdzie jest ból, samotność i rozpacz, a pomoc nie przychodzi.
Dzieci wysyłają nam dorosłym sygnał „Mayday”, bo tak jak Kapitan promu „Heweliusz” wiedzą, że potrzebują pomocy natychmiast. Ale pomoc nie nadchodzi.
Dziękuję Marcinowi Teodorczykowi za sztukę, która próbuje otworzyć nam oczy na nasze zaniechanie.

Maja Kleczewska – Przewodnicząca Kapituły

https://nagrodarozewicza.pl/marcin-teodorczyk-laureatem-iv-edycji-konkursu-o-nagrode-dramaturgiczna-im-tadeusza-rozewicza/ 

Zawsze jestem wdzięczny za wszystkie słowa, które czytelnicy i krytycy poświęcają mojej pracy. Dzięki temu też mogę uczyć się pisać lepiej. Dziękuję za każdą recenzję!